Zawsze wystrzegałam się jak ognia zakładania jakiegokolwiek bloga. Niestety (a może nie), żeby mieć czysty osąd o czymś trzeba tego spróbować. No i proszę skusiłam się. Zastanawiam się nadal nad istotą bloga. Czy jest to swoiste lekarstwo? Lekarstwo na co? Na samopoczucie? Piszesz to co Ci siedzi ci na duszy. Spowiadasz się/ wyżalasz? Czyli blog zastępuje Ci przyjaciela? No ale przecież to co piszę może przeczytać każdy, więc jak Ci to ma pomóc skoro musisz odcedzać swoje myśli, albo liczyć się z tym, że każdy będzie mógł zajrzeć Ci do życia.
Chyba nie o to chodzi.
Spróbujmy inaczej. Jako dziennik? Zapisuje to co robię, wszyscy czytają- nie ma potem o czym rozmawiać...( oczywiście można też o wielu innych rzeczach rozmawiać)
W końcu pzekonała mnie moja myśl, że może powinnam potraktowac to jako swoistą naukę precyzowania moich myśli, no i ich składowania.
Niech więc tak się stanie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz