Trudno jest przewidzieć mgłę.
Lecz na pewno, bez znaczenia gdzie jesteś,
Wpełźnie i rozedrze jękiem okrutnym,
Drżeniem kolan włosów szarpanych,
Rozpaczy kroplami, żalu i strachu.
Po niej zostanie tylko rana bezkrwawa,
Łatana łkaniem i zgrzytem sercami,
Stukot szyn nadający rytm kiwaniu-
- Dwubiegunowemu dance macabre na siedząco,
Świadomość próżni dworca.
Umieranie jest naturalne,
to Śmierć jest tworzywem,
Najbardziej ostrym, szarpiącym i brzemiennym.
Spójrz na niezmienny step końmi grabiony
Kurhanami znaczony i na ten dom bólu.
Czyż to nie dom miłości?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz